Dotacje dla SDW w Polsce

Będziemy bardzo wdzięczni za udzielenie pomocy finansowej na działalność SDW w Polsce, kazda wpłata będzie mile widziana.                                                                     Konto: PKO BP S.A. O/ŁÓDŻ:  2910203 4080000 45 020115 1489

 
 

Stefania Anuszczyk jest członkiem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dzieci Wojny w Polsce od 23.11.1996 roku.

1

3

 

 

 

 

 

 

  Mieszka w Łodzi na Bałutach przy ul. Marysińskiej. Prezydium Zarządu Głównego w Polsce odznaczyło Stefanię Diamentowym Krzyżem Zasługi w związku z działalnością społeczną na różnnych funkcjach i w naszym Stowarzyszeniu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

o2 

 

 

 

 

 Wojewoda Łódzki w imieniu Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej   w  dniu 25.01.2018 roku wręczył Złoty Krzyż Zasługi Stefanii   Anuszczyk na wniosek Prezydium Zarządu Głównego   Stowarzyszenia Dzieci Wojny w Polsce.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   Moje wojenne wspomnienia

S2

 

Na zdjęciu jestem z moją mamą i młodszym bratem przed wybuchem II Wojny Światowej.

 

1 września 1939 roku, dzień rozpoczęcia II Wojny Światowej w Polsce jest dla mnie bardzo smutnym wspomnieniem. Przypominają się koszmary wojny, która w moim życiorysie zaznaczyła się mocno. Miałam 11 lat. Urodziłam się 22 listopada 1928 roku. Obecnie kiedy wiek i kłopoty ze zdrowiem nie pozwalają na aktywne życie, jest czas na wspomnienia. Jest ich dużo. A ta rocznica nasuwa na pamięć okres okupacji niemieckiej. Uważam, że był to najtrudniejszy czas w moim życiu. Pierwsze lata okupacji spędziłam w domu z mamą i młodszym bratem. Tato plutonowy rezerwy 26 Pułku Artylerii Lekkiej został powołany do wojska w marcu 1939 roku. Przeszedł cały szlak bitewny. W ostatnim etapie walk wrześniowych bronił Warszawy, został wzięty do niewoli niemieckiej. Do domu wrócił w czerwcu 1945 roku, Ja w latach 1940 - 1942 uczyłam się na tajnych kompletach. Skończyłam szkołę podstawową. Dalej nie miałam możliwości się uczyć. W styczniu 1943 roku z nakazu okupanta niemieckiego rozpoczęłam pracę w Łódzkiej Fabryce Nici a w pażdzierniku zostałam zabrana z pracy i osadzona w przejściowym obozie przy ul. Kopernika i Łąkowej w Łodzi. A po kilkunastu dniach zostałam deportowana na teren III Rzeszy do Ostlagru w Strausbergu. Pracowałam w fabryce amunicji po 12 godzin, jeden tydzień w dzień a drugi tydzień w nocy. Praca była bardzo ciężka, przekraczała siły 15 - letniej dziewczynki. Do pracy i z pracy prowadziło nas 2 żołnierzy z karabinami. Tak było do 18 kwietnia 1945 roku. Tego dnia Niemcy postanowili nas ewakuować. Kazali nam się spakować, zabrać bagaż , koc i ustawić się przed barakami. Po krótkim czasie w kolumnie poprowadzili nas w kierunku Berlina. Kolumnę tworzyła wielka grupa ludzi. Szli Polacy, Rosjanie, Czesi, wszyscy cudzoziemcy, którzy pracowali w fabryce amunicji. Po kilku kilometrach marszu, grupa Polaków, wśród nich i ja, postanowiła nie iść dalej. Korzystając, że po jednej stronie drogi był las - ukryliśmy się w nim. Zaczynało się robić ciemno, udało nam się zostać w tym lesie. Było nas 18 osób. W grupie byłam najmłodsza. Uszliśmy spory odcinek lasu od głównej drogi, zatrzymaliśmy się, do czasu jak będzie widno. Gdy się rozwidniło, zobaczyliśmy, że przy drzewach stoją skrzynki z amunicją. Przerażeni zaczęliśmy szukać bezpieczniejszego miejsca. Kręcąc się dalej po lesie, natrafiliśmy na szereg domków letniskowych, opuszczonych i pozamykanych. Przy jednym z nich była otwarta weranda. Zatrzymaliśmy się i że zmęczenia zasnęliłśmy. Po kilku godzinach, obudził nas huk wystrzałów, znależliśmy się w ogniu frontu. Kulki świszczały nam nad głowami przez całą noc. Rano kiedy strzelanina ucichła, zobaczyliśmy, że domek jest bez szyb że śladami po kulach. A my leżąc ściśnięci na podłodze byliśmy cali, tylko mocno wystraszeni. Kiedy uznaliśmy że jest spokojnie, poczuliśmy się głodni i mocno spragnieni picia. Od dwóch dni jedynym naszym pożywieniem było trochę suchego chleba. Na szczęście w domku, do którego się dostaliśmy przez powybijane szyby znależliśmy wiadro z wodą i paczkę suchego makaronu. Mieliśmy jeszcze po kawałku suchego chleba, który zostawiliśmy na czarną godzinę. Wszyscy cała osiemnastka, pożywiliśmy się tym suchym makaronem i zimną wodą. Po kilku godzinach, w czasie w którym zastanawialiśmy się co dalej robić, podjechało na motorze 2-ch żołnierzy radzieckich, byli bardzo zdziwieni naszą grupą. Wyjaśniliśmy, że jesteśmy Polakami i jak się tu znależliśmy. Żołnierze odjechali, a po krótkim czasie podjechał ciężarowy samochód. Przyszło do nas 2-ch żołnierzy radzieckich, nieżle mówiących po polsku, oświadczając, że mają rozkaz zabrać nas do miasta. Pojechaliśmy. Miasto okazało się Strausbergiem. Ulokowali nas w 2-ch pokojach dużego domu. Dostaliśmy jeść. W pomieszczeniu były kołdry, które wieczorem rozłożyliśmy na podłodze do spania. Następnego dnia, wyspani, umyci i nakarmieni, ruszyliśmy w drogę do kochanej Polski. Droga usłana była trudami i przykrymi zdarzeniami. Do Poznania dotarliśmy w znacznej mierze pieszo, czasem byliśmy podwożeni ciężarowymi samochodami przez wojsko. Znależliśmy się na stacji kolejowej w Poznaniu ale dostanie się do pociągu w kierunku Łodzi graniczyło z cudem. Pociągi przyjeżdżały przepełnione. Ja do Poznania dotarłam w bardzo złym stanie zdrowia. Przyjaciółka moja Lucynka, zaprowadziła mnie do punktu Czerwonego Krzyża, dyżurująca Pielęgniarka załatwiła, że z Poznania do Łodzi przyjechałam z wojskiem polskim towarowym wagonem. Pozostali członkowie grupy 17 osób, dojechało do Łodzi po 3-ch dniach koczowania na stacji w Poznaniu, 16 maja 1945 roku.

P.s.

   S1

 

 

 

 

 

 

 Zdjęcie zrobione aparatem znalezionym przez uczestnika naszej grupy w rowie przydrożnym. Zrobił kilka zdjęć. Po powrocie do Polski, tylko to jedno udało się odtworzyć. Na zdjęciu jestem pierwsza z lewej z moimi przyjaciółkami Lucynką i Basią. Wehikuł, również znależliśmy przy drodze. Stanowił transport bagaży - wówczas jeszcze je mieliśmy. W dalszej drodze, bagaże nam ukradziono.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                                                                       Stefania Anuszczyk  

 2

 

 

 

 

 

Stefania z synem Piotrem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1

 

 

 

 

 

 Zdjęcie rodzinne

 

 

 

 

 

 

 

 

 

podpis

 

 

  Redakcja - Stanisław Cymerman

 

 

 

 

grudzień 2020
pwścpsn
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031