Dotacje dla SDW w Polsce

Będziemy bardzo wdzięczni za udzielenie pomocy finansowej na działalność SDW w Polsce, kazda wpłata będzie mile widziana.                                                                     Konto: PKO BP S.A. O/ŁÓDŻ:  2910203 4080000 45 020115 1489

 
 

 

 

Dzieci wojny - ptaki zranione.
Z połamanymi skrzydłami.
Człapią bezradnie po ulicach
Płynąca rzeka rozpaczy...
Głęboko ukryta.
Ich bólu, ich łez nie zobaczysz
śmieją się lodowatymi ustami -                                               
Krzyczą milczeniem,
A nocą
Powraca widmo wojny
Straszy, prześladuje.
Odarte z szat dzieciństwa
Zastygły ławą bólu
w rozdartym sercu Polskiego Miasta

Anna Gadomska

 

 

Oczy dziecka są z natury wesołe, ufne i pełne miłości. Kochają ludzi i świat przyrody. To dorosły człowiek zakłócił spokój dziecka i na zawsze zmienił obraz świata. We wrześniu 1939 roku oczy polskiego dziecka ogromniały z przerażenia. Obrzęknięte od łez powieki ukrywały ból przed najbliższymi. Wielkie żelazne ptaki ze swastyką zawłaszczyły polskie niebo, siejąc strach i pożogę. Oczy dziecka, jak aparat fotograficzny, rejestrowały bombardowania i terror na ulicach polskich miast. Z przerażeniem patrzyły na egzekucje. Obrazy przekazywane przez oczy kodowała pamięć. Straszne czyny okupanta drzemią teraz w niej jak lawa w zastygłym wulkanie, często wywołując nocne koszmary.

Dorosły dziś Jaś, z głową przyprószoną siwizną, jak z filmowej taśmy ogląda wykrzywioną furią twarz hitlerowca. Niemiec okłada kolbą karabinu przerażoną mamę chłopca i upycha ją w ciężarówce zwanej "budą". Łapanka - straszne słowo! Ono zabrało Jasiowi mamę, której więcej już nie zobaczył. Na całe życie pozostał milczący jak głaz leżący w bramie, do której w ostatniej chwili popchnęły go czułe ręce kochającej matki. Warkot odjeżdżającego samochodu słyszał całe życie.

Z oczu Kasi i Jacka nie płyną łzy - oni już nie płaczą. Doktor Mengele w obozie koncentracyjnym nauczył ich pokory. Ich oczy stały się materiałem doświadczalnym, który po wykorzystaniu wyfrunął kominem krematoryjnym.

"Schnell, schnell !" wykrzykiwali Niemcy, wymachując karabinami. W ciągu pięciu minut Marysia i jej rodzice musieli opuścić ukochaną wieś i własną zagrodę. Dziewczynce nie pozwolono wziąć ukochanego króliczka Tuptusia - należał już do Rzeszy Niemieckiej.

Piotruś kończy pięć lat i wieczorem ma zapalić świeczki na torcie, który upiecze babcia, a tato podaruje mu wymarzony latawiec. Razem z rodzicami pojedzie w niedziele na majówkę, a latawiec popłynie po niebie. "Otwierać !" zabrzmiało obco, a gwałtowne walenie do drzwi zapowiedziało nieproszonych gości. Dwaj osobnicy w brunatnych mundurach zabrali tatę, a po latawcu pozostały kolorowe strzępy. Piotr nie płakał, bo płakała mama. Przytulił się do niej i dorośle powiedział "nie płacz mamusiu, teraz ja będę cię bronił".

Basia miała 12 lat, mysi ogonek i chude nogi. O wiele za duże drewniaki raniły jej pięty, z trudem wyciągała je z gliniastej ziemi. Głodna i przemarznięta płakała nocami z tęsknotą za mamą i Polską.

Marynia coraz bardziej tuliła się do mamy. Ogromne owczarki szczerzyły kły i rzucały się na wskazane przez hitlerowców osoby. Przystojny blondyn w oficerskim mundurze pokrzykiwał na przerażony tłum, który wysypywał się z wagonów. "Selekcja, gaz !" - co to znaczy?. Marynia nie zdążyła się dowiedzieć. W łaźni zatrzaśnięto drzwi, zrobiło się duszno, gryząco i ciemno. Nim odpłynęła w nicość słyszała" jestem z tobą, nie bój się córeczko".

Spędzano na plac setki warszawiaków, uzbrojeni po zęby Niemcy rozpoczęli przedstawienie. Dramat był tym większy, że wśród przywiezionych więźniów Iza zobaczyła ukochanego tatę. Słaniał się na nogach, był jedną wielką raną. Nim dosięgła go kula, odnalazł wzrokiem Izę i uśmiechnął się do niej. Zemdlała. Chwilę później poczuła ból - hitlerowiec cucił ją kolbą karabinu.

Gdy stolica powiedziała okupantowi "dość" rozświetliły się radośnie oczy polskich dzieci. Ubrane w szwiare harcerski mundurki z opaską na ręku, wyruszyły z dorosłymi bronić ukochanej Warszawy. Ale gdy kończyło się powstanie odpływały w nicość, zabierając pod powiekami zgliszcza. Miasto umierało. Hitler rozkazał zrównać je z ziemią. Po latach powstało jak feniks z popiołu i wyrosło pracą dzieci wojny i ich rodzin.

Oczy Dzieci wojny oglądają trud narodu polskiego, który zbudował kraj piękny i przyjazny człowiekowi. Na zawsze pozostała wdzięczność do narodów, które w okrutnym czasie wojny ratowały dzieci od głodu i eksterminacji. Rada opiekuńcza na Węgrzech i chłopcy gen. Andersa, którzy przewieźli je z piekła do raju.

NIE POZWÓLMY by kiedykolwiek na ziemi płynęły łzy, które wywołuje agresja i przemoc.
"Dzieci Wojny" proszą narody o pokój.

                                                         Anna Gadomska

Wiersz Reginy Adamowicz

 

 

 

 

lipiec 2018
pwścpsn
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031

ZNAJDŹ NAS